Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję.

Zachęta (Narodowa Galeria Sztuki).

Redaktorka: Maja Moskal

Rumiancew / archiwum Zachęty, CC BY-SA

Pani Krystyna Wojtyna-Drouet jest fascynującą postacią, bardzo czule przedstawioną przez wystawę, którą można było podziwiać w Zachęcie. W styczniu tego roku, Pani Krystyna ukończyła 100 lat, co pozwala na uproszczenie jej kilkudziesięcioletniego doświadczenia w tkaninie artystycznej do ok. 75% jej życia.

Nadmienię, że ten artykuł jest pisany z perspektywy studentki Wydziału Malarstwa na specjalizacji tkaniny artystycznej. Pomimo tego jaką budzi we mnie fascynację i do jakiej rangi urasta, tkanina stanowi zaledwie ok. 2% mojego życia. Tym trudniej jest mi objąć umysłem czas poświęcony przez artystkę na doskonalenie swojego fachu. Mniej godzin spędziłam na oddychaniu niż Pani Krystyna przy krośnie tkackim.

Przekraczając próg sali wystawienniczej wchodzimy w nowy świat. Jest to świat czułości i prywatnej strefy niewidocznej dla innych – coś blisko duszy artystki. Od razu skręcamy mentalnie w stronę faktu, że dzieciństwo Pani Krystyna przeżywała w czasie wojny. Pomimo ewidentnej obecności “ducha tamtych lat” w surowości materiału z którego wykonane są gobeliny i klimy, jej twórczość jest niesamowicie wzruszająca, kolorowa i delikatna. Jak z tych mrocznych realiów formatywnych lat mogła wypłynąć osobowość poruszająca się tak swobodnie po lekkiej, czasem wręcz żartobliwej narracji?

Prezentowane są ogromne tkaniny, przedstawiające sobą bogactwo naturalnie barwionych surowców i eksperymentalnych splotów. Zdają się wypełniać pomieszczenie od ściany do ściany i od podłogi do sufitu. Ich format musiał stanowić niemałą zagadkę logistyczną. Przecież trudno jest wyobrazić sobie maszynę, na której można by ciurkiem utkać taki gabaryt tkaniny w przestrzeni mieszkalnej jednego ze zwykłych warszawskich bloków. A to dopiero pierwsza sala. 

zdjęcia: Maja Moskal

W ciągu dalszym wystawy zostajemy wtajemniczeni w proces twórczy. Doświadczenie warsztatowe jest rozłożone przed nami w formie notatek zgromadzonych podczas zajęć na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie Wojtyna-Drouet uczyła się w latach 1946–1953. Wykładowczynie, które wspomina jako mające na nią największy wpływ, bardzo skutecznie przekazały Pani Krystynie wiedzę i tchnęły naturalność w tę wymagającą ogromnej skrupulatności dziedzinę. Aż ciężko pomyśleć, że coś tak zawiłego może być dla kogoś językiem swobodnego wyrazu artystycznego. Akurat tędy Pani Krystyna jest w stanie wejść w swój świat wewnętrzny i przedstawić go nam plastycznie z taką naturalnością.

Na koniec pozostaje sala, po odwiedzeniu której droga wyjściowa przez wystawę pozwala zachwycić się nią na nowo. Mogliśmy obejrzeć bajkowy film dokumentalny autorstwa Alexandra Cabeza-Trigga i Marii Oblickiej pt. “Jestem jak harfa”, w którym przeżywamy dzień z artystką. Oddaje on wspaniale właśnie tę strefę czułego patrzenia na świat, którego owocem jest dorobek artystyczny Pani Krystyny. 

Wystawa Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, 20.02 – 04.04.2026, Alexander Cabeza-Trigg, Maria Oblicka, Jestem jak harfa, 2025, instalacja wideo, projekcja slajdów, fot. Daniel Rumiancew / archiwum Zachęty

Wystawa była fantastycznie stworzona, pozwoliła zachwycić się pracą Pani Wojtyny-Drouet nawet osobom nie pracującym z tkaniną artystyczną na co dzień. Ilość eksponatów naprawdę symbolizowała tam czas. Mogliśmy poczuć ponad 75% czyjegoś życia.

NARODOWA GALERIA SZTUKI

ZACHĘTA

WARSZAWA BILETY / WSTĘP
GODZINY OTWARCIA

Wtorek – Niedziela

12:00 – 20:00 | Poniedziałek: Zamknięte

LOKALIZACJA

pl. Małachowskiego 3

Warszawa, 00-916

ZOBACZ NA MAPIE